Artykuł sponsorowany
Dlaczego osuszanie ścian i warstw podposadzkowych trzeba prowadzić równolegle po zalaniu

Po usunięciu wody z zalanego budynku powierzchnia podłogi i tynki często wysychają w ciągu kilku dni. Właścicielom wydaje się wtedy, że problem został zażegnany, podczas gdy ogromna ilość wilgoci pozostaje uwięziona w strukturze murów i głębokich warstwach izolacyjnych pod posadzką. W firmie SKM-BUD Łukasz Kowalczyk na co dzień obserwujemy skutki takiego mylnego wrażenia u mieszkańców Krakowa i okolic. Rozwiązaniem nie jest powierzchowne wietrzenie pomieszczeń, lecz precyzyjne zlokalizowanie dróg migracji wody. Ciecz rozchodzi się bowiem zupełnie inaczej w pionowych przegrodach budowlanych, a inaczej pod betonową wylewką. Skuteczna interwencja wymaga zrozumienia, że oba te obszary są naczyniami połączonymi, a pozostawienie jednego z nich bez nadzoru zniszczy efekty całej pracy.
Mechanizmy migracji wody w elementach konstrukcyjnych
Woda po zalaniu wnika w ściany głównie przez podciąganie kapilarne. Proces ten wykorzystuje mikroskopijne pory w materiałach budowlanych do transportowania wilgoci w górę. Zjawisko to występuje powszechnie w cegle, betonie komórkowym czy pustakach ceramicznych. Często podnosi ono poziom zawilgocenia na wysokość kilkudziesięciu centymetrów, a w skrajnych przypadkach nawet powyżej metra od linii zalania. Jednocześnie woda szuka ujścia w najniższych punktach zalanego pomieszczenia. Błyskawicznie przedostaje się pod wylewkę betonową przez szczeliny dylatacyjne, uszkodzenia fug, przepusty instalacyjne lub pęknięcia izolacji przeciwwilgociowej.
Zalegająca tam ciecz rozprzestrzenia się poziomo w warstwach styropianu i bezpośrednio na folii izolacyjnej. Ruch pod posadzką obejmuje najczęściej całą powierzchnię podłogi i bardzo szybko przenosi się do sąsiednich, pozornie suchych pomieszczeń. W takich przestrzeniach woda nie ma najmniejszej możliwości naturalnego odparowania. Zamknięta od góry twardym jastrychem, a od dołu szczelną izolacją, tworzy trwałe rozlewisko pod podłogą. Z tego powodu strefa podposadzkowa bezwzględnie wymaga zastosowania mechanicznych metod odsysania wody. Wykorzystuje się do tego specjalne pompy ciśnieniowe, pompy próżniowe i zaawansowane separatory wody.
W murach dominuje zatem pionowy ruch kapilarny, a pod podłogą wilgoć wędruje wyłącznie w poziomie. Różnica w drogach migracji oznacza, że próba uratowania zalanego budynku musi od samego początku obejmować oba te wektory rozchodzenia się wody. Ograniczenie działań ratunkowych skutkuje nieodwracalną degradacją materiałów budowlanych.
Skutki częściowej interwencji i dobór technologii
Skupienie się wyłącznie na osuszaniu ścian daje tylko złudną i krótkotrwałą poprawę. Zewnętrzna warstwa tynku staje się sucha, ale woda uwięziona pod podłogą natychmiast inicjuje proces gnicia. Zarodniki grzybów pleśniowych potrafią rozwinąć się w zamkniętych, pozbawionych światła i wilgotnych przestrzeniach w zaledwie 24 do 48 godzin. W zalanym pomieszczeniu pojawia się wtedy ciężki i charakterystyczny zapach stęchlizny. Brak mechanicznego odessania wody spod posadzki skutkuje również szybkim wtórnym zawilgoceniem ścian. Uwięziona w warstwie izolacji wilgoć nieustannie paruje i pod ciśnieniem migruje z powrotem do pionowych murów. Mechanizm ten działa także w odwrotnym kierunku, dlatego pozostawienie mokrych ścian przy odessanej podłodze równie szybko odtworzy całe zjawisko.
Dobór odpowiednich urządzeń zależy od specyfiki zalania i parametrów fizycznych budynku. Osuszacze kondensacyjne wykazują optymalną skuteczność przy temperaturze otoczenia powyżej 15 stopni Celsjusza. Ich działanie opiera się na skraplaniu wody z powietrza, co bezwzględnie wymaga zachowania odpowiedniej różnicy temperatur. Z kolei urządzenia adsorpcyjne wykorzystują wolnoobrotowy wirnik pokryty materiałem aktywnie pochłaniającym wilgoć. Metoda adsorpcyjna pozwala na wysoce wydajną pracę w nieogrzewanych piwnicach i wychłodzonych obiektach. Wybór technologii zawsze zależy od skali zniszczeń, kubatury pomieszczeń oraz naturalnej sprawności układu wentylacyjnego.
Podczas realizacji zleceń obejmujących osuszanie budynków w Tomaszowicach oraz pozostałych miejscowościach aglomeracji krakowskiej, zawsze dobieramy sprzęt do materiału wzniesionego obiektu. Mury z tradycyjnej, pełnej cegły oddają uwięzioną wodę znacznie wolniej niż nowoczesny i porowaty beton komórkowy. Skuteczny proces ratowania konstrukcji wymaga jednoczesnego uruchomienia układów podposadzkowych oraz wydajnych osuszaczy powietrza. Dopiero takie zintegrowane podejście gwarantuje bezpieczne wyciągnięcie wilgoci ze wszystkich ukrytych szczelin.
Znaczenie likwidacji pierwotnego źródła zalania
Trwały i bezpieczny rezultat prac zależy głównie od fizycznego dotarcia do najgłębiej schowanych stref konstrukcyjnych. Samo ustawienie w pokoju urządzeń pochłaniających wilgoć nie rozwiązuje problemu setek litrów wody zalegających pod styropianem. Niezbędne jest w pierwszej kolejności zlokalizowanie oraz całkowite usunięcie pierwotnej przyczyny zalania, aby zablokować dalszy napływ cieczy do wnętrza budynku. Dopiero po potwierdzonym odcięciu źródła awarii hydraulicznej można przystąpić do mechanicznego i etapowego wyciągania wilgoci z murów.
Wykorzystanie maszyn kondensacyjnych i adsorpcyjnych w połączeniu z systemami ssącymi daje wymierne efekty wyłącznie przy ciągłej, dobowej pracy całego sprzętu. Przedwczesne wyłączenie urządzeń po wyschnięciu zewnętrznej powłoki malarskiej zawsze kończy się ponownym wykwitem pleśni na cokołach. Właściwie poprowadzona interwencja techniczna wymaga stałego monitorowania i sprawdzania poziomu wilgotności głęboko wewnątrz struktury muru za pomocą urządzeń mikrofalowych. Wyniki tych pomiarów dokumentują realny spadek zawartości wody w tkance budowlanej. Równoległe usunięcie wilgoci ze ścian i posadzek to jedyny sprawdzony sposób na zabezpieczenie nieruchomości przed powolnym niszczeniem spoiwa oraz trwałą utratą izolacyjności termicznej.



